Decyzja, która zmieniła moje myślenie.

To był jeden z najgorszych okresów w moim życiu, na samym początku tego feralnego roku, znalazłem się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. 

Kiepska praca, a co za tym idzie, niskie dochody i brak pomysłu na przyszłość. 

Codzienne czytanie ogłoszeń prasowych w dziale „praca” stało się wręcz „rytuałem” przy porannej kawie.


Przez kilka miesięcy bezskutecznie wertowałem dziesiątki stron w poszukiwaniu jakiegoś sensownego zajęcia dającego, nie tylko satysfakcję z wykonywanej pracy, ale również przyzwoity dochód. Coraz częściej myślałem o pracy na własny rachunek, mówiąc wprost, marzyłem o rozpoczęciu swojego „biznesu”.

Ta myśl nie dawała mi spokoju. Był tylko jeden problem: co miałbym robić nie mając kapitału? 

Kilku znajomych, również mój brat, od kilku miesięcy sprzedawali polisy ubezpieczeniowe i bardzo mnie do tego namawiali.
Ja i agent ubezpieczeniowy? To przecież niemożliwe! Trzeba umieć rozmawiać, mieć dar przekonywania, a ja tego u siebie nie widziałem.

Któregoś poranka, jak zwykle rozpocząłem dzień pracy od kawy i gazet, przeglądając ogłoszenia z nadzieją, że wreszcie coś odpowiedniego znajdę.
Natrafiłem na niepozorny anons; „Kurs na agenta ubezpieczeniowego” , tel., adres. Dlaczego nie, tyle osób mnie namawia, w końcu nic nie ryzykuję, pomyślałem i zadzwoniłem. Kurs miał się rozpocząć za tydzień, trwać dwa tygodnie (dokładnie 10 dni) i zakończyć egzaminem państwowym, po którym, zakładając, że się go zda, otrzymam licencję agenta ubezpieczeniowego. 

Z góry założyłem, że z tą firmą nie będę współpracował( organizator kursu).

Sam kurs był strasznie nudny, a zwłaszcza wykłady z Prawa Cywilnego, ale jakoś dobrnąłem szczęśliwie do końca. Egzamin okazał się dość łatwy i w ten oto sposób stałem się „Agentem Ubezpieczeniowym”.


I co dalej? 

W ciągu kilku następnych miesięcy niewiele się zmieniło, nadal poszukiwałem dobrej, zapewniającej satysfakcję i dobre dochody pracy, a temat ubezpieczeń odłożyłem… na „półkę”.

Dość dużo czasu upłynęło i stało się… podjąłem decyzję, która zmieniła moje podejście, moje myślenie o tzw. „stałej, dobrej pracy”.

Wreszcie zrozumiałem, że to relikt przeszłości, nijak mający się do obecnej rzeczywistości, do realiów jakimi rządzi się rynek pracy.

Zrozumiałem, że nadszedł czas, aby sprawy wziąć w swoje ręce i … stało się, zrobiłem pierwszy krok.

Ale o tym napiszę następnym razem:)


 

Dzisiaj buduję kolejne źródło dochodu! Zobacz jak to robię

Dzisiaj buduję kolejne źródło dochodu! Zobacz jak to robię »


Please follow and like us:

1 myśl na “Decyzja, która zmieniła moje myślenie.”

  1. Pingback: Krótkotrwały sukces – eBiznes-Partnerzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *